WYBRANE ewakuacje i pożary , które miały miejsce ostatnio:
WP.pl: Płonie gmach dawnego sądu w Poznaniu PAP | dodane 12 minut temu 22:06 2010-09-02
Strażacy gaszą pożar budynku dawnego sądu w Poznaniu - poinformował Sławomir Brandt, rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej. Pożar wybuchł wieczorem.
W ogniu są trzy kondygnacje budynku. Na miejscu pracuje dziewięć jednostek straży pożarnej.
Nie ma na razie bliższych informacji na temat okoliczności pożaru. (bart)
TVN24.pl: SIARKOWODÓR W URZĘDZIE WOJEWÓDZKIMEwakuacja po awarii serwera 09:45, 31.08.2010 /PAP
Ewakuacja pracowników urzędu wojewódzkiego w Poznaniu. Powodem był siarkowodór, wydobywający się z uszkodzonego serwera komputerowego. Nikomu nic się nie stało. - Uszkodzony został jeden z serwerów. Urządzenia te w przypadku awarii mogą wydawać intensywny zapach - poinformował we wtorek rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej Sławomir Brandt. Około godziny 7.30 pracownicy poczuli w budynku zapach siarkowodoru. Przybyli na miejsce strażacy ewakuowali z budynku około stu osób, kolejnych kilkudziesięciu pracowników nie wpuszczono do budynku. Źródło zapachu zlokalizowała jednostka ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Uszkodzony serwer został wyłączony. Zapach rozniósł się po całym budynku poprzez system wentylacji. Po godz. 9 wpuszczono pracowników do stołówki budynku. Urzędnicy będą mogli wrócić do swoich biur po wywietrzeniu pomieszczeń i korytarzy. jk/tr/k
TVN24.pl : Strażacy ugasili pożar kliniki w Lublinie PAP, TVN24 | aktualizacja 2010-08-16 (18:17)
Pacjenci i personel kliniki zostali ewakuowani
Udało się opanować i ugasić pożar jednego z budynków kliniki dermatologii w Lublinie. Pacjenci i personel lecznicy zostali ewakuowani po tym, jak na dachu budynku pojawił się ogień. Strażacy walczyli z nim kilka godzin. Nikomu z pacjentów i personelu kliniki nic się nie stało - poinformował rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Lublinie Wojciech Miciuła. Przy gaszeniu pożaru pracowało około 60 strażaków. Jak powiedział Miciuła, siedmiu z nich źle się poczuło i trafiło do szpitala z podejrzeniem zatrucia i przegrzania organizmu. - Ich stan określany jest jako dobry, prawdopodobnie wieczorem zostaną wypisani do domu - dodał Miciuła. Pożar wybuchł przed południem, w parterowym budynku kliniki, w którym prowadzony był remont. Jak mówią strażacy, wymieniano pokrycie dachu z użyciem palników. Nie można wykluczyć, że to właśnie było przyczyną pożaru. 4 pacjentów oraz 30 pracowników kliniki ewakuowano do pobliskiego budynku Uniwersytetu Medycznego. Klinika znajduje się w centrum Lublina, na rogu ulic 3 Maja i Radziwiłłowskiej. Obie ulice na czas akcji gaszenia pożaru zostały wyłączone z ruchu, co utrudniło jazdę po mieście. Pożar spowodował też duże zadymienie. Akcję gaśniczą komplikował utrudniony dostęp do źródła ognia, teren kliniki jest ogrodzony i dosyć wąski. Pracę strażakom utrudniał też upał. (oso, ap, bart)
TVN24.pl: Płonie szpital w Lublinie 13:35, 16.08.2010 /Kontakt TVN24
GASZENIE POŻARU UTRUDNIA WYSOKA TEMPERATURA Płonie szpital w Lublinie. Kłęby dymu nad szpitalem w Lublinie. O pożarze w Klinice Dermatologii, Kobiet i Dzieci na platformę Kontakt TVN24 poinformował nas internauta. Z placówki ewakuowano pacjentów i personel. Jeden strażak zasłabł podczas akcji. Ogień pojawił się na poddaszu remontowanej części magazynowej budynku w bloku B. Gaszenie pożaru utrudnia wysoka temperatura. Jak powiedział nam kpt. Wojciech Miciuła, rzecznik lubelskiej straży pożarnej, przyczyna pożaru na razie jest nieznana. - Próbujemy znaleźć zarzewie ognia. Akcja gaszenia jest utrudniona ze względu na panującą temperaturę - poinformował Miciuła. Strażacy rozcięli dach płonącego budynku i starają się zapobiec przedostaniu się ognia do części szpitalnej. W wyniku pożaru żaden z pacjentów nie ucierpiał. Jeden z uczestniczących w akcji strażaków zasłabł od gęstego dymu i wysokiej temperatury. am//ŁUD
WP.pl: Ogromny pożar w Tomaszowie Mazowieckim IAR, wp.pl, PAP | aktualizacja (2010-07-18 10:19)
Całą noc 20 jednostek straży pożarnej walczyło z z pożarem jaki wybuchł w fabryce mebli "FormoPlan" w Tomaszowie Mazowieckim. - Ogień wybuchł po północy. Całkowicie spłonęła hala o powierzchni 2 tys. metrów kwadratowych. W tej chwili sytuacja jest już opanowana. Nikt nie został ranny - powiedział Wirtualnej Polsce asp. Przemysław Buczkowski, który był na miejscu pożaru. Na miejscu trwa jeszcze dogaszanie ognia, ale pożar już się nie rozprzestrzenia - powiedział asp. Buczkowski. Firma "FormoPlan" produkuje meble, jej odbiorcą jest m.in. koncern Ikea. Całkowicie spłonęła i zawaliła się część magazynowa hali. Ogień przeniósł się także na halę o pow. 6 tys. m kw, w której produkowano meble. Mimo starań strażaków część tego obiektu także się spaliła. Według wstępnych szacunków starty wyniosły ok 8mln złotych. Trwa ustalanie przyczyn pożaru. (ms, db)
WP.pl: Jedna osoba zginęła, strażacy ranni w pożarze IAR | aktualizowane 10 minut temu=2010-06-20 15:00
Jedna osoba zginęła, a dwóch strażaków zostało rannych w pożarze jaki wczoraj wieczorem wybuchł na poddaszu kamienicy w Końskich (Świętokrzyskie) - poinformował rzecznik świętokrzyskiej straży pożarnej Arkadiusz Wesołowski.
- Akcję gaśniczą przez całą noc prowadziło 13 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Dogaszanie pożaru jest kontynuowane od rana w niedzielę - dodał Wesołowski.
W Końskich spaliło się poddasze ok. stuletniej kamienicy. Jak mówił Wesołowski akcja gaśnicza była wyjątkowo trudna - ogień szybko rozprzestrzeniał się po drewnianej konstrukcji dachu, pokrytego rozgrzaną blachą; były problemy z dostarczaniem z zewnątrz środków gaśniczych. - Dwóch strażaków zostało rannych po tym, jak zawaliła się konstrukcja klatki schodowej. Jedne z nich ma poparzenia dłoni i policzków, drugi jest mocno poobijany - mówił Wesołowski. Ciało ofiary pożaru - nie wiadomo czy to kobieta czy mężczyzna - ratownicy odnaleźli nad ranem. Policja i prokurator będą ustalali jej tożsamość.
Z budynku ewakuowano ok 35 mieszkańców. Część sama opuściła mieszkania, innym pomagali strażacy. Większość ludzi zamieszkała u swoich bliskich, nieliczni zostali zakwaterowani w siedzibie miejscowego Domu Pomocy Społecznej.
(ms, db)
WP.pl: Pożar w NBP! Wirtualna Polska | 10.05.2010 | 12:29
Kłęby dymu dobywające się z okien i pośpieszna ewakuacja pracowników. Poniedziałkowe przedpołudnie w siedzibie Narodowego Banku Polskiego zapowiadało się dramatycznie. a szczęście sytuację szybko opanowano. Około południa straż pożarna przystąpiła do oddymiania budynku. Jak informuje TVN 24, pożar wybuchł w palarni ok. 11.30. Pół godziny później było już po wszystkim.
TVN Warszawa: Pożar we Włochach. Policja zatrzymała pijanych robotników 18:38 26.04.2010 / TVN Warszawa
Około godziny 12 na dachu budynku mieszkalnego przy ul. Flisa zapaliła się papa. Ogień szybko przeniósł się na poddasze i po chwili paliła się już prawie cała górna kondygnacja. Ponad stu mieszkańców trzeba było natychmiast ewakuować. Policja zatrzymała robotników, którzy tuż przed pożarem pracowali na dachu. Byli pijani. Wszystko zaczęło się kilka minut po godzinie 12. Najpierw na dachu pojawił się dym. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało takiego finału. Na filmie, który dostaliśmy od naszego widza, doskonale widać, jak przed przyjazdem straży pożarnej mężczyzna pracujący na dachu na własną rękę próbował gasić ogień.Dosłownie chwilę później w ogniu stanęło całe poddasze.
Pijani robotnicy Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że nikt z mieszkańców w pożarze nie ucierpiał. Wiadomo, że na dachu przy pomocy palników robotnicy kładli papę. - To najprawdopodobniej oni wywołali pożar - relacjonował z miejsca reporter TVN Warszawa. Ale na pytanie o winę odpowie policja. Zrobi to jednak dopiero po przesłuchaniu robotników, którzy - kompletnie pijani - trafili do izby wytrzeźwień.
"Zaczęło się od niewielkiego ognia"
Jak informują świadkowie pożaru, wszystko zaczęło się dość niewinnie. - Ogień był jeszcze powierzchowny, strażacy jednak nie spieszyli się z gaszeniem, nawet w pewnym momencie zaniechali polewania wodą - relacjonuje internauta Łukasz w mailu wysłanym na adres
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
. Według niego strażacy zaczęli akcję gaśniczą dopiero, gdy zaczął płonąć cały dach. - Zaczęło się od niewielkiego ognia, który moim zdaniem zbagatelizowano - uważa.
"Musieliśmy prowadzić akcję z zewnątrz" Strażacy bronią się jednak i twierdzą, że musieli chronić swoje życie. - Z zewnątrz na początku pożaru widać było tylko dym i niewielki płomień. Zapaliło się jednak wnętrze budynku, a dokładnie przestrzeń między dachem a sufitem - opisuje Piotr Tabencki ze straży pożarnej. Ratownicy od początku próbowali gasić pożar od środka, jednak w końcu musieli opuścić budynek, gdyż jego konstrukcja zaczęła się rozsypywać. - Później akcję prowadziliśmy tylko z zewnątrz - tłumaczy Tabencki. Jak dodaje, dach był wykonany z bardzo łatwopalnych materiałów. Akcję dodatkowo utrudniał silny wiatr, który podsycał ogień.
Około 100 mieszkańców bloku przy ul. Flisa we Włochach, którego dach spłonął w poniedziałkowym pożarze, zostało ewakuowanych. Władze dzielnicy już szukają im lokali zastępczych. Mieszkania kilku rodzin doszczętnie spłonęły. W ciągu kilkudziesięciu minut stracili dobytek całego życia. - Ja już nie mam dokąd wracać. Moje całkowicie spłonęło. To jest jakiś dramat - z rezygnacją w oczach mówił lokator jednego z mieszkań.
W budynku mieszkało ponad 30 rodzin. To budynek komunalny, a klucze do lokali na najwyższym piętrze mieszkańcy otrzymali zaledwie kilka miesięcy temu. - Dostałam to mieszkanie po tylu latach... aż nie mogę mówić - mówi przez łzy jedna z lokatorek.
Na razie - hotel - Prawdopodobnie mieszkańcy tego bloku zostaną tymczasowo zakwaterowani w hotelach. Ale ostateczne decyzje zapadną w ciągu kilku godzin. Na pewno nikt nie zostanie bez dachu nad głową - zapewniała przed południem rzeczniczka dzielnicy Włochy Daria Porębska. a razie nie wiadomo, czy cały budynek będzie wykwaterowany. Na pewno górne piętra nie nadają się do zamieszkania. - Inspektor nadzoru budowlanego określi dziś, czy budynek nadaje się do remontu i ewentualnie w jakim zakresie - tłumaczy Porębska. Michał Tracz jc/par/roody
Ogień w Lidlu
Przed południem straż gasiła także pożar w sklepie Lidl przy ul. Grochowskiej. Zapaliło się ocieplenie między podwieszanym sufitem a stropem. Powodem prawdopodobnie było zwarcie instalacji elektrycznej. Ewakuowano kilkudziesięciu klientów i pracowników. Strażacy, po ugaszeniu, płomieni musieli przewietrzyć mocno zadymiony sklep. par/mjc/mz/roody
Pożar na Tarchomińskiej. Mieszkańcy ewakuowani 19:55 19.04.2010 / TVN Warszawa Pożar na Tarchomińskiej. Mieszkańcy ewakuowani Sześć osób ewakuowanych, jedna w szpitalu. To efekt pożaru, który wybuchł na poddaszu kamienicy przy ul. Tarchomińskiej na Pradze Północ. - Pożar wyglądał groźnie. Dużo ognia i dymu - relacjonuje z miejsca zdarzenia reporter TVN Warszawa. Ogień pojawił się na poddaszu. - Zapaliły się deski i śmieci - dodaje. Ogień szybko udało się ugasić, ale kilku mieszkańców trzeba było ewakuować.W akcji uczestniczyły trzy jednostki straży pożarnej. par
WP.pl: Szczecin: po eksplozji gazu pożar w bloku mieszkalnym, są ranni PAP 2010-03-26 22:25
Dwie osoby zostały ranne w pożarze, do którego najprawdopodobniej doszło na skutek wybuchu gazu w jednym z mieszkań sześciokondygnacyjnego budynku przy ul. Jana Matejki w Szczecinie. Jak powiedziała Mirosława Rudzińska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, do wybuchu doszło w mieszkaniu 78-letniego mężczyzny na drugim piętrze. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że ten mężczyzna wykonywał prace przy instalacji gazowej w swoim mieszkaniu. Instalacja ta nie była szczelna i wydobywający się gaz wybuchł - powiedziała Rudzińska. Dodała, że mężczyzna został ciężko ranny. Ma poparzone ok. 40% powierzchni ciała, odwieziono go do jednego ze szczecińskich szpitali. Mieszkanie zostało częściowo zniszczone. Jak powiedziała Rudzińska, druga poszkodowana osoba to przypadkowy przechodzień. - Osoba ta miała lekkie obrażenia i po opatrzeniu poszła do domu - powiedziała Rudzińska. Z bloku ewakuowano ludzi z 15 mieszkań - około 35 osób. Specjaliści z nadzoru budowlanego ocenili już, że wybuch nie naruszył konstrukcji budynku i wszyscy mogą wrócić do swoich mieszkań. To już kolejny wybuch gazu w szczecińskim bloku. Pod koniec stycznia w wyniku wybuchu gazu 5 osób zostało rannych; według straży pożarnej przyczyną tamtego wybuchu najprawdopodobniej była awaria gazociągu średniego ciśnienia. Prokuratura Rejonowa Szczecin-Niebuszewo wszczęła śledztwo w tej sprawie. (bart)
WP.pl: Polska: Nocne, groźne pożary - 16 osób trafiło do szpitali IAR, PAP | aktualizacja (2010-02-13 07:39)
W nocy doszło do kilku groźnych pożarów. W Tomaszowie Mazowieckim doszło do pożaru poddasza w budynku dwupiętrowym, a w Gdyni pożar wybuchł w piwnicy jednego z budynków. W obu pożarach poszkodowanych jest 16 osób.
Pożar w Tomaszowie Mazowieckim 10 osób z objawami podtrucia trafiło do szpitala w Tomaszowie Mazowieckim po pożarze kamienicy. Jak poinformowała straż pożarna, ogień wybuchł w dwukondygnacyjnej kamienicy na pl. Narutowicza. Zapaliło się jej poddasze. W wyniku pożaru z budynku ewakuowano 22 osoby, 10 trafiło do szpitala. Na razie nie są znane przyczyny pożaru.
Pożar w Gdyni Po pożarze w Gdyni sześć osób trafiło do szpitala. Ogień wybuchł tuż po północy w piwnicy jednopiętrowego domu. Zadymienie jednak było tak silne, że niektórzy mieszkańcy nie byli w stanie skorzystać z klatki schodowej. Zanim przyjechali strażacy - kilka osób wyskoczyło z okien. Dwie osoby ewakuowali ratownicy.Poszkodowanych jest sześć osób, w tym dwoje nastolatków. Dwie osoby zatruły się tlenkiem węgla i umieszczono je w komorze hiperbarycznej. Na razie nie są znane przyczyny pożaru. (mj)
Głos Koszaliński: Piroman szaleje na Pomorzu - 8 pożarów w ciągu nocy Głos Koszaliński | dodane (2010-02-12 19:12)
W Białogardzie ogłoszony został stan pełnej gotowości wszystkich służb. Wszystko przez podpalacza, który zeszłej nocy wzniecił aż osiem pożarów - podaje serwis internetowy "Głosu Koszalińskiego" www.gk24.pl.
Zaczęło się w czwartek o godzinie 23.20 od pożaru opuszczonego magazynu PKP przy ul. Chocimskiej. Budynek został niemal zupełnie zniszczony, straty to ponad 100 tysięcy złotych.
Następny był pożar wielorodzinnego budynku mieszkalnego w Koziej Górze, wsi koło Białogardu, który wybuchł o godz. 1.23 w piątek. Zniszczone jest jedno mieszkanie.
O 3.38 przy ul. Grunwaldzkiej stanął w płomieniach samochód marki renault. O 4.23 przy ul. Modrzewskiego pożar wybuchł w piwnicach bloku należącego do Białogardzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a 11 minut później wozy bojowe strażaków jechały już do kolejnego pożaru. Płonęły piwnice w bloku przy ul. Zamoyskiego. Trzeba było ewakuować 13 osób.
15 minut później dyżurny odebrał zgłoszenie - pali się garaż, a w nim samochód marki opel astra z instalacją gazową. Auto spłonęło. Na koniec, o 5.57 zaczął płonąć śmietnik przy ul. Pomorskiej, a chwilę później śmietnik przy ul. Zamoyskiego. Policja wciąż ustala kto i dlaczego podpalał. W nocy z piątku na sobotę do miasta mają być ściągnięte dodatkowe siły na wypadek kolejnych podpaleń. (meg, bart)
WP.pl: Wybuch gazu w Szczecinie; 400 osób ewakuowanych PAP | aktualizacja (10:03) Ewakuowano 400 mieszkańców dwóch wieżowców w Szczecinie. Wcześniej w jednym z bloków doszło do wybuchu gazu - poinformował rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. W wybuchu rannych zostało pięć osób, w tym dwie ciężko. Przyczyną najprawdopodobniej był gaz wydostający się z uszkodzonego gazociągu średniego ciśnienia. Jak wyjaśnił Frątczak, także w drugim budynku stwierdzono przekroczenie stężenia gazu. Sprawdzane są też okoliczne budynki; odcięto dostęp gazu. Ranni w wybuchu kobieta i mężczyzna zostali przetransportowani do specjalistycznego szpitala w Gryficach, gdzie leczone są ciężkie poparzenia. Dwójka rannych dzieci przebywa w szczecińskim szpitalu. Jak poinformował ordynator oddziału w gryfickim szpitalu dr Andrzej Krajewski stan młodej kobiety przewiezionej do placówki jest bardzo ciężki. Lekarze oceniają, że ma oparzenia 90% powierzchni ciała. Jak powiedział Paweł Frątczak, prawdopodobnie gaz przedostawał się kanałami technologicznymi pod ziemią w pobliżu budynku. Zapłon mógł nastąpić w piwnicy. Mieszkańcy uszkodzonego budynku są do niego wpuszczani jedynie pod nadzorem, wyłącznie po lekarstwa. Jak poinformowała rzeczniczka prezydenta Szczecina Celina Skrobisz, działają miejskie służby zarządzania kryzysowego. Poszkodowanym zapewniono m.in. pomoc psychologiczną. Działa też Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Jeśli zajdzie potrzeba, ewakuowani zostaną zakwaterowani w szkolnym internacie. Pomoc materialną ofiarowują już pierwsi darczyńcy, m.in. jedna z sieci handlowych. Jeden ze szczecińskich hoteli zaoferował swoje pokoje. Skrobisz zapewniła, że miasto, o ile zajdzie taka potrzeba, zapewni wszystkim potrzebującym nocleg. Jak informuje straż pożarna, niebawem do swoich mieszkań będą mogli powrócić mieszkańcy nieuszkodzonego budynku. Nie ma jeszcze decyzji ws. ewentualnego powrotu mieszkańców do budynku, w którym nastąpił wybuch. Będzie to możliwe po decyzji nadzoru budowlanego i naprawie m.in. uszkodzonego węzła ogrzewania. Jak powiedział Józef Kostrzewa, mieszkaniec drugiego piętra bloku, w którym doszło do wybuchu, ci, którzy schronili się w szkole, otrzymali tam pomoc, m.in. ciepłe napoje i jedzenie. Pan Józef wspomina, że ok. godz. 8:00 rano obudził go potężny huk; na klatce schodowej pojawiły się płomienie, musiał więc poczekać, aż zostaną one ugaszone. - Wziąłem ze sobą tylko dokumenty i portfel. Zdążyłem się też ciepło ubrać - powiedział. Dodał także, że drzwi od windy budynku zostały wyrwane. Zniszczone też było zejście do piwnicy. Na miejsce wypadku ma przyjechać inspektor nadzoru budowlanego, który oceni stan budynku.
WP.pl: 60-latka uciekała przed płomieniami na balkon IAR | dodane (06:40) 2010-01-30
Dwie osoby zostały ranne, a 11 musiało opuścić swoje mieszkania po pożarze w bloku w Starachowicach. Ogień zajął całe mieszkanie. Jego mieszkanka, 60-letnia kobieta, przed płomieniami uciekła na balkon. Stamtąd ściągnęli ją strażacy. Kobieta z licznymi poparzeniami przebywa w szpitalu w Czerwonej Górze. Druga osoba poszkodowana podczas nocnego pożaru najprawdopodobniej z powodu zaczadzenie trafiła do starachowickiego szpitala. Ewakuowane osoby znalazły schronienie w pobliskiej restauracji, gdzie mogły liczyć na ciepłą herbatę i pomoc właścicielki lokalu. Później część wróciła do swych domów. Ci, których mieszkania sąsiadowały z mieszkaniem, w którym wybuchł pożar, spędzili noc u swoich rodzin. Jedna z osób natomiast znalazła schronienie na komisariacie policji. W gaszeniu pożaru brały udział cztery jednostki straży pożarnej. Wciąż nie wiadomo co było przyczyną wybuchu ognia. (bart)
WP.pl: Spłonął ośrodek wychowawczy dla chłopców na Śląsku PAP | dodane (07:45) 2010-01-24 Groźny pożar zniszczył nad ranem poddasze i dach zabytkowego budynku ośrodka wychowawczego w Jaworzu koło Bielska-Białej (śląskie). Ewakuowano 10 mieszkających w nim chłopców. Nikt nie został poszkodowany - poinformowała rzeczniczka śląskich strażaków Aneta Gołębiowska. Gdy strażacy pojawili się na miejscu, ewakuacja była praktycznie zakończona. Chłopców z zagrożonego rejonu wyprowadził wychowawca - dodała rzeczniczka. - To jest stary budynek. Konstrukcja dachu zawaliła się w trakcie akcji gaszenia. Przyczyna pożaru nie jest na razie znana. Ustalą ją biegli. W akcji gaszenia uczestniczyło 15 zastępów strażaków - powiedziała Gołębiowska. Ewakuowani chłopcy zostali ulokowani w sąsiednim budynku. (meg)
WP.pl: Pożar bloku w Przemyślu - ewakuowano mieszkańców PAP | aktualizowane 1 minutę temu 2010-01-17 22:39
Trzynaście osób, w tym dwójka dzieci, trafiło do szpitala po zapaleniu się śmieci w szybie wentylacyjnych w jednym z dziesięciopiętrowych bloków w Przemyślu. Wcześniej służby informowały o siedmiu poszkodowanych. Strażacy ewakuowali z bloku 34 osoby. Jak poinformował rzecznik podkarpackich strażaków st. kpt. Marcin Betleja, odpady paliły się w szybie, który znajdował się tuż obok windy; prawdopodobnie zostały podpalone. Osoby, które trafiły do szpitala, prawdopodobnie podtruły się dymem. Część ewakuowanych mieszkańców nie wróci na noc do swoich domów z powodu zadymienia- dodał Betleja. Pożar gasiło sześć jednostek straży pożarnej. Trwa wyjaśnianie przyczyn pożaru. (pp, tw)
TVN24.pl:Ponad 200 pożarów w Nowy Rok 10:58, 01.01.2010 /TVN24
Ostatniej nocy strażacy wyjeżdżali do pożarów ponad 200 razy. Od wczoraj zginęło w nich pięć osób a 19 zostało rannych.
- W zeszłym roku o tej porze mówiliśmy niestety o podobnych liczbach. To dowód na to, że nie wyciągamy wniosków jeśli chodzi o to, jak bezpiecznie się bawić - podkreśla rzecznik straży Paweł Frątczak. Ostatnia ofiara śmiertelna noworocznego pożaru to 69-letni mężczyzna, który zginął w płomieniach w mieszkaniu w Świeciu n. Wisłą. Ogień pojawił się w nim nad ranem.
Z całej kamienicy ewakuowano 21 mieszkańców. - Było to konieczne ponieważ pożar spowodował bardzo silne zadymienie. W tej chwili lekarze badają osoby, które zostały ewakuowane po to by zdecydować, czy zachodzi konieczność przewiezienia ich do szpitala - relacjonował około godziny 9 na antenie TVN24 rzecznik Państwowej straży Pożarnej Paweł Frątczak. Większość mieszkańców wróciła juz do domów. Pierwsze doniesienia o przyczynach mówią, że mężczyzna mógł zasnąć z papierosem. - Na miejscu są policjanci, którzy będą razem z prokuratorem wyjaśniać co się stało - doprecyzował Frątczak.
Według informacji przekazanych przez Frątczaka od wczoraj strażacy wyjeżdżali do pożarów już około 500 razy. - Tylko od północy, w większości około północy, do wczesnego rana pożarów było 210 - podkreślał rzecznik. W sumie zginęło w nich pięć osób, a 19 zostało rannych. - Większość tych pożarów spowodowana była przez niewłaściwe odpalanie fajerwerków - dodał. ŁOs//kdj
WP.pl: Wybuch gazu w Radomiu - pięć osób w stanie ciężkim (2009-12-27 13:24) PAP, IAR | aktualizowane 1 minutę temu
Do wybuchu gazu doszło w jednym z mieszkań w bloku w centrum Radomia. Pięć osób w stanie ciężkim trafiło do szpitala. Wśród hospitalizowanych jest jedno dziecko. Ewakuowano 50 osób. Spaliły się całkowicie dwa mieszkania. Mieszkańcy bloku byli przerażeni, podkreślają, że wybuch był potężny. W niektórych mieszkaniach zniszczone są ściany, drzwi i okna. Straż pożarna podkreśla, że straty są bardzo duże i dotyczą jedenastu lokali. Miasto zaoferowało pomoc wszystkim poszkodowanym. Mogą oni liczyć między innymi na noclegi. Do wybuchu doszło najprawdopodobniej w mieszkaniu na trzecim piętrze w czteropiętrowym bloku przy ul. Żeromskiego. - Wybuch był dość silny. Uszkodzone zostały wszystkie mieszkania w jednej klatce schodowej. Rzeczy porozrzucane są w promieniu 50-80 metrów.
WP.pl: W święta strażacy ugasili 624 pożary; zginęło 9 osób (2009-12-27 12:37) PAP | dodane (10:00)
Dziewięć osób zginęło, a 45 zostało rannych w wyniku pożarów, do których doszło w ciągu trzech świątecznych dni. - Od czwartku strażacy w całym kraju wyjeżdżali do 624 pożarów - powiedział rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Tylko w sobotę w pożarach zginęły trzy osoby - w Pawłówku (woj. kujawsko-pomorskie) w pożarze domu jednorodzinnego oraz w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) w pożarze piwnicy w budynku wielorodzinnym. Dla porównania w ubiegłym roku przez trzy świąteczne dni w pożarach zginęło 13 osób, a 32 zostały ranne. Strażacy ostrzegają o zwiększonym zagrożeniu wybuchu pożaru szczególnie w budynkach mieszkalnych, ponieważ w związku z niską temperaturą powietrza wiele osób dogrzewa pomieszczenia, np. piecykami elektrycznymi. Najczęstszą przyczyną pożarów w okresie jesienno-zimowym są nieprawidłowo używane urządzenia grzewcze, wadliwa instalacja gazowa czy elektryczna oraz niedostateczna wentylacja pomieszczeń. jks)
WP.pl: Pożar w Warszawie - 2 osoby zginęły w płomieniach (2009-12-18 9:06) PAP | aktualizowane 1 minutę temu
Wskutek pożaru mieszkania na IX piętrze w budynku przy ul. Na Uboczu 10 na warszawskim Ursynowie śmierć poniosły dwie osoby. Trzecia osoba, której udało się wydostać na balkon, została ewakuowana przy pomocy podnośnika hydraulicznego i przekazana zespołowi pogotowia ratunkowego - poinformował st. asp. Grzegorz Trzeciak z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej. Pożar został już ugaszony. W akcji po zgłoszeniu przekazanym po godzinie 4.00 rano uczestniczyło osiem zastępów straży pożarnej. Czynności wyjaśniające prowadzone będą przez policję i prokuraturę.(zel)
WP.pl: Pożar w Domu Poselskim - nie ma ofiar, ewakuowano 15 osób PAP, IAR | 28-11-2009 18:05 dodane 1 godzinę i 41 minut temu
W Domu Poselskim na terenie sejmu wybuchł pożar; został już ugaszony, na razie nie ma informacji o tym, żeby ktoś został poszkodowany - poinformował rzecznik warszawskiej straży pożarnej Piotr Tabencki. Ewakuowano 15 osób, jednej z nich trzeba było udzielić pomocy medycznej. Informacje potwierdził rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. - Nikomu nic się nie stało, podczas akcji gaśniczej ewakuowano piętnaście osób. - poinformował. Według rzecznika, na miejsce wydarzenia wysłano osiem zastępów gaśniczych. Pożar ugaszono, ale było silne zadymienie. Frątczak poinformował, że podczas akcji jednej osobie podano tlen, gdyż zachłysnęła się dymem. Pracownik Kancelarii Sejmu został odwieziony do szpitala na obserwację.
Frątczak powiedział, że pożar wybuchł o godz. 15.50 w piwnicach Domu Poselskiego. Jak dodał, możliwą przyczyną było zapalenie się piecyka gazowego w szatni "na poziomie minus jeden" Domu Poselskiego. Znajduje się tam m.in. basen. Rzecznik powiedział, że teraz przyczyny pożaru zbada policja. W budynku wciąż utrzymuje się silne zadymienie. (bart)
TVN24.pl : Eksplozja gazu. Zniszczony dom i sąsiednie przedszkole
11:49, 21.11.2009 /TVN24
BYDGOSZCZ: RANNE CZTERY OSOBY, DWIE POSZUKIWANE, Eksplozja gazu. Zniszczony dom i sąsiednie przedszkole
Potężna eksplozja gazu w jednym z budynków mieszkalnych w Bydgoszczy na osiedlu Wyżyny. Do szpitali trafiły cztery osoby - kobieta, mężczyzna i małe dziecko oraz strażak, który został ranny podczas akcji ratunkowej. Kolejne dwie są poszukiwane pod gruzami. Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem na bydgoskim osiedlu Wyżyny. Eksplozja była tak silna, że zniszczyła całkowicie jedną z części bliźniaka. Z sąsiednich budynków powypadały szyby w oknach. - Sytuacja jest naprawdę poważna. To całe szczęście, że w sąsiednim budynku, w którym mieści się przedszkole nie było w tym momencie dzieci - mówił na antenie TVN24 Paweł Frątczak z PSP.
Szukają pod gruzami Miejsce katastrofy zabezpiecza 12 zastępów straży pożarnej. Według pierwszych informacji pod gruzami miały znajdować się kolejne trzy osoby, najprawdopodobniej mieszkańcy domu, w którym doszło do eksplozji. Jak zapewnił rzecznik PSP jedna z osób już zgłosiła się do strażaków. W chwili wybuchu była poza budynkiem. Obecnie poszukiwane są dwie zaginione osoby. Akcję ratowniczą prowadzi 50 strażaków, którzy ze względu na bezpieczeństwo muszą odgruzowywać teren ręcznie. Jak poinformował Frątczak podczas akcji ratowniczej ucierpiał jeden ze strażaków, z urazem palca został przetransportowany do szpitala. Życiu poszkodowanych nic nie zagraża. Na całym osiedlu wyłączono gaz i prąd. Informację i zdjęcia otrzymaliśmy na platformę Kontakt TVN24.ko//kdj
TVN24.pl: Pożar jak trąba powietrzna. KRAKOWSKA HURTOWNIA ZNICZY POSZŁA Z DYMEM 20:35, 30.10.2009 /tvn24.pl
TVN24, internauta Krzysztof Około 30 zastępów straży pożarnej, czyli 60 strażaków walczy z ogniem w hurtowni zniczy przy ulicy Łowińskiego w Krakowie. Płomienie i słup dymu widoczne są z odległości wieluset metrów. Nie ma doniesień o rannych. Jak powiedział rzecznik małopolskiej straży pożarnej, młodszy brygadier Andrzej Siekanka, budynek ma wymiary ok. 20 na 50 metrów. Na piętrze znajduje się przestrzeń biurowa, na dole mieściła się hurtownia zniczy. - Pożar trwa od godziny około 19. W tej chwili został już zlokalizowany, pożar się nie rozprzestrzenia - powiedział rzecznik portalowi tvn24.pl. Zdradził, że gaszenie pożaru może trwać jeszcze około 2 godziny, a później przyjdzie czas na dogaszanie. - To mogą być działania podejmowana nawet do rana - dodał. jak/tr
Polskie Radio Szczecin: Ewakuowali hotel w Kołobrzegu
Ewakuacją gości i pracowników hotelu New Skanpol w Kołobrzegu zakończył się fałszywy alarm bombowy. Policja z budynku wyprowadziła około 60 osób. O 14:00 obsługa hotelu odebrała telefon z informacją, że w budynku jest bomba. Hotel został przeszukany, jednak informacja o ładunku wybuchowym nie potwierdziła się. Akcja zakończyła się tuż po 15:00. Policja szuka teraz osoby, która dzwoniła z informacją o podłożonym ładunku wybuchowym . Aneta ŁUCZKOWSKA - 2009-10-20 16:56:552009-10-20, 16:56: Mariusz Wolański
WP.pl: Pożar w Toruniu - zginęła 1 osoba, kamienica ledwo stoi PAP, TVN24 | 2009-10-19 11:34 aktualizowane 1 godzinę i 13 minut temu
Strażakom udało się opanować pożar jednej z zabytkowych kamienic na Starym Mieście w Toruniu. Pożar ogarnął czterokondygnacyjny dom i zagrażał sąsiednim budynkom - poinformowała straż pożarna. Według TVN24 w pożarze zginęła jedna osoba, jedna zaś została ranna. Kamienica, w której wybuch pożar, grozi zawaleniem. Jak powiedział Paweł Frątczak, rzecznik komendy głównej straży pożarnej, ogień pojawił się przed godziną 8.00 na poddaszu kamienicy i zaczął szybko rozprzestrzeniać się w całym budynku. W objętych pożarem pomieszczeniach przy oknie strażacy znaleźli zwłoki jednej osoby. Na razie nie wiadomo czy był to mieszkaniec kamienicy. Jednego z mieszkańców, który doznał obrażeń, przewieziono do szpitala. Z płonącej kamienicy, a także z sąsiednich budynków, ewakuowano 20 osób. Obecnie przebywają one w podstawionym autobusie i czekają na decyzję, kiedy będą mogli powrócić do swoich domów. Jak podaje TVN24, pożar i akcja gaśnicza uszkodziły zabytkową kamienicę na tyle, że może jej grozić zawalenie. Z ogniem walczyło 12 jednostek straży pożarnej. Przyczyny pożaru pozostają na razie nieznane. (meg)
WP.pl: W pożarze w poznańskiej kamienicy zginęła jedna osoba 2009-10-10 9:00
Jedna osoba zginęła w pożarze, który wybuchł rano na zapleczu kamienicy w Poznaniu. Całkowicie spalił się budynek gospodarczy. Nie było potrzeby ewakuacji mieszkańców, choć ulica Strusia ma dość ścisłą zabudowę. ożar gasiło pięć zastępów strażaków. Na razie nie wiadomo, kim jest ofiara, ani jak doszło do pożaru. (bart)
WP.pl: Pożar budynku socjalnego w Olsztynie - 1 osoba nie żyje
PAP, IAR 29.09.2009 00:15
Jedna osoba zginęła w pożarze budynku socjalnego zlokalizowanego przy ulicy Towarowej w Olsztynie. Z ogniem zmagało się osiem zastępów straży pożarnej.
Osiem osób - w tym czworo dzieci -zostało przewiezionych do szpitala. 15 osób zostało zabranych do autobusu MPK i będzie przewiezionych i zakwaterowanych w hotelu "Stadion". Jak poinformował Dawid Stefański z biura prasowego warmińsko-mazurskiej policji ofiara śmiertelna to mężczyzna. Na razie nie wiadomo ile osób przebywało w budynku w czasie gdy wybuchł pożar. Brak jest też informacji na temat przyczyn pożaru. Straż pożarna podaje sprzeczne informacje co do liczby osób zamieszkujących budynek - informacji przekazanych przez dyżurnego Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Straży Pożarnej w Olsztynie Jarosława Przybyłowskiego wynika, że budynek socjalny, który kiedyś był schroniskiem dla bezdomnych, zamieszkiwało 21 osób, rzecznik olsztyńskiej straży Sławomir Filipowicz informuje o 28 osobach, ale zapewnia, że w czasie wybuchu pożaru w budynku było tylko 17 osób. - To był budynek parterowy o długości 25 metrów. Całkowitemu spaleniu uległo jedno pomieszczenie o wymiarach 2,5 na 4 metry, w nim właśnie znaleziono zwęglone zwłoki. Pozostała część budynku była bardzo mocno zadymiona - powiedział dyżurny straży. Straż pożarna nie informuje o przyczynach pożaru. (mm)
WP.pl: Pożar na warszawskiej Białołęce, ewakuowano 60 osób 2009-09-17 10:55 TVN Warszawa
Strażacy walczą z pożarem na terenie Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot na warszawskiej Białołęce - informuje TVN Warszawa. a terenie Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot na ulicy Marywilskiej zapalił się magazyn. Ewakuowano 60 osób. Zadymiony budynek gasi kilka jednostek straży pożarnej. Największym zagrożeniem były znajdujące się w magazynie butle z gazem. Strażacy wynieśli je już na zewnątrz.
WP.pl: Trzy ofiary śmiertelne pożaru w Ostrołęce 2009-09-15
W pożarze mieszkania w bloku w Ostrołęce zginęły trzy osoby. Ofiary, to dwaj mężczyźni i jedna kobieta - poinformował Paweł Frątczak, rzecznik Komendy Głównej Straży Pożarnej. Tragiczny pożar wybuchł o godzinie 1.30 w nocy na pierwszym piętrze budynku. Ogień został szybko opanowany przez dwie jednostki straży pożarnej i nie zachodziła konieczność ewakuowania pozostałych mieszkańców tego domu. - Trudno w tej chwili powiedzieć, co było przyczyną tragedii. Na miejscu zdarzenia są śledczy i policja, którzy będą starali się odpowiedzieć na to pytanie - powiedział Paweł Frątczak. Pożar strawił częściowo tylko jeden z pokoi. Najprawdopodobniej podczas nocnej imprezy zakrapianej alkoholem doszło do zaprószenia ognia, co spowodowało tragedię. (mj)
Interia: Ewakuację przyspiesza zastawione wyjście awaryjne Środa, 26 sierpnia (07:13)
Fizycy z Uniwersytetu w Tokio udowodnili, że dla przyspieszenia ewakuacji ludzi z zamkniętego pomieszczenia należy wyjście awaryjne... zastawić. Oczywiście, nie całkiem. Okazuje się jednak zbudowanie przeszkody nie tylko nie blokuje ruchu, ale pozwala ludziom opuścić pomieszczenie szybciej i w bardziej uporządkowany sposób.
Japończycy sprawdzili, że bariera 20-centymetrowej szerokości, postawiona 65 centymetrów od wyjścia, po jego lewej stronie, sprawia, że w ciągu minuty z pomieszczenia mogło wyjść przeciętnie o siedem osób więcej. Ustawienie przeszkody na wprost wyjścia również pomagało, ale nie było aż tak skuteczne.
Przeszkoda - paradoksalnie - pomaga, ponieważ pozwala uniknąć sytuacji, gdy ludzie napierają ze wszystkich stron. Umieszczenie jej z boku sprawia, że podczas ucieczki ludzie nie zastanawiają się, z której strony jest bliżej, tylko ustawiają się w kolejce. źródło informacji: RMF
Gazeta Wyborcza: Pożar w Kościerzynie. 3 osoby nie żyją, ranny strażak
Łukasz Konarski, TOK FM 2009-07-04, ostatnia aktualizacja 2009-07-04 09:34
Pożar wybuchł w domu jednorodzinnym około 1.30 w nocy. Do chwili przyjazdu strażaków ogień bardzo się rozprzestrzenił, głównie przez drewniane wykończenie wnętrza.
- Trzy osoby wyciągnięte z ognia próbowali reanimować lekarze, ale te działania nie przyniosły skutku - mówi komendant powiatowy straży pożarnej starszy brygadier Jerzy Rożek. - Kolejne trzy osoby są ranne, w tym strażak Ochotniczej Straży Pożarnej, który próbował wejść do budynku i spadł z wysokości kilku metrów. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Trwa ustalanie przyczyn pożaru. Źródło: TOK FM
Polskie Radio Szczecin: Jedna ofiara pożaru w Budzistowie k/Kołobrzegu
Jedna osoba zginęła w pożarze poddasza budynku mieszkalnego w Budzistowie w powiecie kołobrzeskim. Strażacy zostali powiadomieni o godzinie 4.30, na miejsce pojechało 6 zastępów, które przez 3 godziny walczyły z ogniem. Z budynku ewakuowano 12 osób, jednej nie udało się uratować. Sytuacja została już opanowana, przyczyny pożaru bada specjalna komisja. Wyświetlono 76 razy, ostatnia aktualizacja: Piotr KOŁODZIEJSKI - 2009-05-11 08:23:382009-05-11, 08:17: Andrzej Kutys
Gazeta Wyborcza: Nocny pożar w Sopocie jk, mj 009-05-09, ostatnia aktualizacja 2009-05-09 01:19
W piątek wieczorem zapaliła się kamienica w Sopocie. Straż pożarna przez kilka godzin walczyła z ogniem. Pożar wybuchł na poddaszu kamienicy przy ul. Chopina tuż po 21. Zamknięta zastała ul. Chopina, a z budynku ewakuowano 15 osób. Jak informuje wojewódzkie centrum zarządzania kryzysowego nikt w wyniku pożaru nie został ranny. Przyczyny pożaru nie są znane. Po północy trwało jeszcze dogaszanie poddasza.
TVN24.pl: Pożar w centrum Warszawy. JEDNA OSOBA ZGINĘŁA W PŁOMIENIACH
22:01, 07.05.2009 /TVN Warszawa, TVN24, PAP
Jedna osoba zginęła, a druga została ranna w pożarze opuszczonego biurowca na rogu ulic Puławskiej i Domaniewskiej - informuje TVN Warszawa. Według stołecznej straży pożarnej, prawdopodobnie byli to bezdomni. Pożar został opanowany, trwa dogaszanie budynku. - Potwierdzam, że jedna osoba nie żyje - powiedział na antenie TVN Warszawa rzecznik Komendy Głównej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Policja nie ma natomiast informacji, czy w budynku są jeszcze jacyś ludzie. Płonący budynek to biurowiec, obecnie pustostan o powierzchni ok. 1200 m. kw. Osoby przebywały tam nielegalnie. Pożar był bardzo silny. Kłęby dymu w dalszym ciągu unoszą się nad Warszawą.
Pożar pod kontrolą
Jak poinformowali strażacy, jedna trzecia budowli została uratowana. W pożarze zginęła jedna osoba, jednej udało się wybiec z płonącego baraku. Pożar został opanowany, trwa dogaszanie budynku. W akcji udział bierze 17 zastępów straży pożarnej. jaś, tka//mat
WP.pl: "To był totalny chaos, ludzie wyskakiwali z budynku w płonących ubraniach" PAP |2009-04-13 12:54 dodane 54 minuty temu
Budynek płonął jak pochodnia - relacjonował jeden ze strażaków gaszących pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim. Jeden ze świadków relacjonował, że na miejscu panował totalny chaos, a ludzie wyskakiwali z budynku w płonących ubraniach.Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kamieniu Pomorskim Józef Pakusiński, który przyjechał na miejsce pożaru, powiedział, że budynek został zbudowany na początku lat 70. i służył jako hotel robotniczy, a później jako budynek socjalny.Parter hotelu był żelbetonowy, a nad nim 2 piętra zbudowane z lekkich ścianek na konstrukcji metalowej. Nie wiadomo czym były wypełnione te ściany. Pożar mógł się szybko rozprzestrzeniać, ponieważ w hotelu było dużo mebli i odzieży - dodał inspektor. Pakusiński zaznaczył, że nie słyszał, żeby budynek był w złym stanie technicznym. Dodał, że budynek nie był kontrolowany, ponieważ nadzór nie ma takiego obowiązku, jeśli nie ma zgłoszenia.
Daniel Kowaliński ze straży pożarnej w Kamieniu Pomorskim, który przyjechał na miejsce 10 minut po sygnale o pożarze, powiedział, że "budynek płonął jak pochodnia". - 80% budynku było w ogniu - zaznaczył.
- Panował totalny chaos, ludzie wyskakiwali w płonących ubraniach - relacjonowała z kolei kobieta, świadek pożaru, która była na miejscu o godz. 1 w nocy. Inni świadkowie mówili zaś, że słychać było krzyk ludzi, a podczas powiewów wiatru czuć było swąd spalonych ciał.
Zdaniem świadków, akcja strażacka była źle zorganizowana, brakowało też wody w hydrantach. Po pożarze dolna część budynku zachowała się, zawalił się dach, dwa górne piętra hotelu są pozbawione ścian; widać szczątki mebli, odzieży, wyposażenia.
Pozostałości hotelu są cały czas dogaszane, polewane wodą z dwóch dźwigów, a w środku strażacy przeszukują zgliszcza. - Mam nadzieję, że nikogo już nie znajdziemy - powiedział Kowaliński. Według dotychczasowych danych straży pożarnej w wyniku pożaru w Kamieniu Pomorskim życie straciło 21 osób. zel)
WP.pl: Dramat w Kamieniu Pomorskim, w pożarze zginęło 21 osób PAP | aktualizowane 49 minut temu
Do 21 wzrosła liczba ofiar pożaru w trzykondygnacyjnym budynku w Kamieniu Pomorskim, pełniącym funkcję hotelu socjalnego. 20 osób przebywa w szpitalach. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił żałobę narodową od północy z poniedziałku na wtorek. Na miejscu tragedii jest premier Donald Tusk. Udaje się tam również prezydent. W wyniku pożaru, który wybuchł po północy, 20 osób przebywa w szpitalach. Wśród rannych, w tym poparzonych, zatrutych dymem, ze złamaniami lub innymi obrażeniami, jest jedna osoba w stanie poważnym i jedno dziecko. Dr Tadeusz Sokala ze szpitala św. Wojciecha w Szczecinie powiedział, że stan 8-miesięcznego dziecka jest dobry i wyrównany, ma poparzenia 12% ciała. Jeśli okaże się - jak powiedział lekarz - że dziecko nie ma uszkodzeń dróg oddechowych, to rokowania są dobre.
Sztab kryzysowy w Kamieniu Pomorskim Burmistrz Kamienia Pomorskiego Bronisław Karpiński powołał sztab kryzysowy. W Hotelu Żeglarskim w Kamieniu Pomorskim znajduje się ośrodek interwencji kryzysowej, w którym są przyjmowane dary rzeczowe i żywność dla poszkodowanych.W ośrodku przebywa obecnie 5 osób, ale zgłaszają się kolejni. Według ostatnich informacji z pożaru uratowało się na pewno 41 osób. Ponadto 20 przebywa w szpitalach.Urząd miasta na swoich stronach internetowych podał numer konta, na które można wpłacać pieniądze, chcąc pomóc poszkodowanym. (18 1240 3868 1111 0000 4090 8896; Bank PEKAO S.A., o. w Kamieniu Pomorskim; z dopiskiem: Pomoc dla poszkodowanych z pożaru przy ul. Wolińskiej w Kamieniu Pomorskim).Poszkodowanym w pożarze zapewniona jest pomoc psychologiczna, w tym dwie psycholożki z zachodniopomorskiej komendy policji - poinformowała Alicja Śledziona z biura prasowego komendy.
Prokurator zbada pogorzelisko Na miejscu tragedii jest prokurator. Dokumentuje miejsca znalezienia ciał, prokuratura zabezpieczyła też dokumentację budynku. - Szczegółowe oględziny pogorzeliska prokuratorzy wykonają dopiero wtedy, gdy strażacy skończą swoją pracę - poinformował prokurator rejonowy z Kamienia Pomorskiego Jarosław Przewoźny.Poinformował także, że zostanie zlecona sekcja znalezionych w pogorzelisku zwłok. Zostaną one przewiezione do zakładu medycyny sądowej w Szczecinie. Jak zaznaczył prokurator, żadne ze znalezionych ciał nie nadaje się do identyfikacji podczas oględzin. - Trzeba będzie wykonać specjalistyczne badania - dodał.
Odwołany ingres Jak poinformował rzecznik kurii szczecińsko-kamieńskiej ks. Sławomir Zyga, nowy arcybiskup archidiecezji Andrzej Dzięga odprawi w południe w kamieńskiej katedrze mszę świętą w intencji ofiar pożaru i ich bliskich.Wcześniej planowano w tym terminie uroczystą pierwsza mszę świętą nowego arcybiskupa w konkatedrze kamieńskiej, czyli drugiej pod względem hierarchii w diecezji świątyni, ale w związku z tragedią arcybiskup postanowił zmienić charakter mszy - wyjaśnił ks. Zyga.Abp Dzięga miał swój ingres do katedry szczecińskiej w sobotę przed Niedzielą Palmową.
Będą odszkodowania na poszkodowanych? Wcześniej rzecznik rządu Paweł Graś informował, że do Kamienia Pomorskiego udaje się premier Donald Tusk. Szef rządu jest już na miejscy. Ma spotkać się m.in. z wojewodą zachodniopomorskim, burmistrzem Kamienia Pomorskiego i miejscowym komendantem straży pożarnej.- Priorytetem w tej chwili, zwłaszcza w tym okresie świątecznym, jest pomoc dla ludzi, którzy zostali dotknięci nieszczęściem - zaznaczył Graś.Wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz powiedział, że wystąpi do premiera o przyznanie odszkodowań dla poszkodowanych w pożarze i ich rodzin. (ab, zel)
TVN24.pl: Płonie stacja metra 19:20, 10.04.2009 /Polskie Radio Londyn, Kontakt TVN24
DYM NAD LONDYNEM; PASAŻEROWIE EWAKUOWANI Kontaky TVN24\Tom Płonie centrum handlowe i stacja metra Hammersmith Broadway w samym centrum Londynu. Z budynku stacji ewakuowano kilkuset podróżnych. płomieniach stanęła ostatnia kondygnacja wysokiego budynku, w którym mieści się między innymi stacja metra i dworzec autobusowy. Swoje siedziby ma tam też kilkanaście firm. Nad centrum miasta unoszą się kłęby dymu. W gaszeniu pożaru bierze udział kilka wozów strażackich. Pożar sparaliżował dwie linie metra: District i Piccadilly. aś/iga
Interia.pl: Pożar szkoły podstawowej w Będzinie Czwartek, 19 marca (13:15)
Sześcioro dzieci zatruło się dymem podczas pożaru szkoły podstawowej w Będzinie w województwie śląskim. Ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo - donosi RMF FM.Pożar, który wybuchł w piwnicy jest już opanowany. Podczas akcji ewakuowano pół tysiąca dzieci i kilkudziesięciu pracowników szkoły. Okoliczności pożaru będzie ustalać policja i straż.
mmsilesia.pl: Pożar w Miejskim Zespole Szkół nr 2 w Będzinie. Siedem osób w szpitalu Pożar w Miejskim Zespole Szkół nr 2 w Będzinie. Siedem osób w szpitalu Autor: UM Będzin
Przed południem doszło do wybuchu pożaru w Miejskim Zespole Szkół nr 2 w Będzinie. Sytuacja została już opanowana. Siedem osób trafiło do szpitala. Dzisiaj o godzinie 11. 35 doszło do pożaru w Miejskim Zespole Szkół nr 2 w Będzinie przy ulicy Rewolucjonistów. Mieści się tam Podstawówka nr 13 i Gimnazjum nr 2. - Podczas prac remontowych, prowadzonych w piwnicy szkoły doszło do zapruszenia ognia. Doprowadziło do tego spawanie przez ekipę remontową – informuje MM Silesię poinsp. Monika Francikowska z Komendy Powiatowej w Będzinie.
Na miejsce przybyła straż pożarna by zbadać sytuację na miejscu. Poszkodowane dzieci zostały przewiezione do szpitala w Czeladzi. - Po zawiadomieniu służ ratowniczych, dyrekcja szkoły zarządziła ewakuację 501 dzieci znajdujących się w placówce do sali gimnastycznej - mówi MM Silesii Marzena Karolczyk, rzecznik UM w Będzinie znajdujący się przed budynkiem szkoły. - Na miejsce przybyły 3 jednostki straży, które około godziny 13:30 zakończyły akcję. Do szpitala odwieziono 8 dzieci, na obserwację - dodaje rzecznik. Dyrektor szkoły od razu zarządził ewakuacje uczniów, którzy początkowo wyszli na dwór jednak po chwili skierowali się do sali gimnastycznej. By poczekac na zakończenie akcji i przybycie ratowników.
- Akcja przebiegała bardzo sprawnie. Początkowo wyszliśmy na dwór, jednak później kazano nam iść do jednej sali gimnastycznej, a z niej przenieść się do drugiej - mówi MM Silesii Magda Piotrowska, uczennica z MZS nr 2 w Będzinie. - Wszystkie dzieci się bały, ale czekały na przybycie rodziców - dodaje Magda. Pożar został niezwłocznie ugaszony. Obecnie nikomu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dwie uczennice trafiły do szpitala na obserwację z podejrzeniem zaczadzenia. O godzinie 20 do budynku szkoły ma przybyć Sanepid by ocenić czy jutro mogą odbyć się zajęcia. Czynności wyjaśniające nadal trwają.
TVN24.pl:Pożar w szkole - dzieci uciekały przez okna
- Było bardzo dużo dymu, nie dało się oddychać i nie było nic widać - napisał na platformę Kontakt TVN24 internauta Sebastian, informując o pożarze w jednej z będzińskich szkół. Przebywające w szkole dzieci uciekały z budynku na stojące za oknami rusztowania budowlane.
Głos Pomorza: Lębork. Pożar w budynku mieszkalnym 21 lutego 2009, 17:15
Wczoraj około godziny 17 wybuchł pożar przy ul. Gdańskiej w Lęborku. Paliło się pomieszczenie gospodarcze w budynku mieszkalnym. Natychmiast na miejsce udały się dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej w Lęborku oraz patrol policji. Dokładniej w pomieszczeniu na pierwszym piętrze paliła się podłoga, która zapaliła się prawdopodobnie od przewodu kominowego. Strażacy stłumili ogień i opróżnili pomieszczenia ze składowanych tam rzeczy. Tląca się konstrukcja podłogi zmusiła strażaków do jej demontażu przy pomocy piły mechanicznej. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Głos Pomorza: Kolejny pożar w Ustce. Spłonęła stara opuszczona willa 20 lutego 2009, 23:00
Dwanaście jednostek straży pożarnej gasiło pożar starej opuszczonej willi przy ulicy Chopina w Ustce. Przyczyną było prawdopodobnie podpalenie. W akcji gaśniczej oprócz strażaków ze Słupska, Ustki oraz jednostek ochotniczych z gminy, brała udział jednostka Marynarki Wojennej. Stary budynek z muru pruskiego wewnątrz wypalił się doszczętnie. Obiekt nie był wpisany do rejestru zabytków. Właściciel ocenia straty na 20 tysięcy złotych.
TVN24.pl: 09:50, 01.02.2009 /TVN24 Płomienie odcięły drogę ucieczki MOGŁO ZAKOŃCZYĆ SIĘ TRAGICZNIE
W jednorodzinnym domu pod Wrocławiem wybuchł ogień, szybko odcinając mieszkańcom drogę ucieczki. Czterech domowników musiało ewakuować się przez okno na linach ze szmat. Spaliła się klatka schodowa budynku i dwa piętra. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Trzy najciężej poszkodowane osoby zostały przewiezione do szpitala na obserwację. - W budynku przebywały cztery osoby, które miały odciętą drogę ewakuacyjną. Kiedy my przyjechaliśmy na miejsce paliła się cała klatka schodowa. Ludzie wyskakiwali przez okna pierwszego piętra, ewakuowali się, tworząc nawet za pomocą szmat liny i opuszczali się na ziemię - powiedział TVN24 kpt. Ryszard Ziajor ze straży pożarnej we Wrocławiu.
Tragedia rodziny Dom był ruiną, powiedziała sołtys wsi Jaksonów Anna Sławska. Ale niedawno wyremontował go nowy właściciel. Młody człowiek kupił to mieszkanie. To był dla nas wstyd, bo to była ruina. Ale on zrobił coś pięknego, z ruiny zrobił coś fajnego. A tu teraz jest pożar. Mnie jest trudno powiedzieć cokolwiek na ten temat.sm//kwj
TVN24.pl: Wybuch zburzył ścianę budynku JEDNA OSOBA W SZPITALU
10:15, 28.01.2009 /Kontakt TVN24, tvn24.pl
W jednym z mieszkań w wieżowcu w Lubinie (Dolny Śląsk) zawaliła się ściana. Mieszkańcy myśleli, że to kolejne tąpnięcie w kopalni miedzi. Okazało się jednak, że to wybuch w jednym z mieszkań. Informację o tym zdarzeniu dostaliśmy na platformę Kontakt TVN24. - Wybuch nastąpił w kuchni mieszkania na trzecim piętrze - informuje komendant Powiatowej Straży Pożarnej w Lubinie. Jak mówi, przebywały w nim wówczas dwie osoby. Mężczyzna został odwieziony do szpitala, kobieta nie odniosła żadnych obrażeń. Z budynku ewakuowano osoby przebywające w mieszkaniu powyżej, po dokonaniu oględzin eksperci uznali, że nie ma potrzeby ewakuacji całego wieżowca. Sąsiedzi plotkują. Przyczyna wybuchu wciąż nie jest znana - dochodzenie w tej sprawie prowadzą policja i prokuratura. Jak pisze internautka, mieszkańcy budynku podejrzewają, że właściciele mieszkania mogli pędzić bimber i to z tym procederem był związany wybuch. p//kdj
Siedmiolatek zginął w pożarze 09:05, 27.01.2009 /TVN24, PAP
W CZĘSTOCHOWIE - KOLEJNYCH TRZECH MĘŻCZYZN Tragiczna śmierć dziecka w Zabrzu. Siedmioletni chłopiec zmarł po długotrwałej, nieskutecznej reanimacji. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie zaczadzenie. Opiekunowie zostawili chłopca bez opieki, a w mieszkaniu wybuchł pożar. To nie jedyna ofiara pożaru w ostatnich godzinach. W Częstochowie strażacy gasząc pożar znaleźli trzy zwęglone ciała. Strażacy i policjanci z Zabrza otrzymali zgłoszenie o wybuchu pożaru po północy. Powiadomili ich o tym zdarzeniu mieszkańcy. Ogień pojawił się w mieszkaniu na parterze trzypiętrowego budynku przy ulicy Rataja. Gdy na miejsce dotarła straż pożarna, chłopca już wyniesiono z mieszkania. O pożarze mówi Marek Wypych z policji w Zabrzu
Zostawili dziecko, poszli do sklepu Wyniósł go konkubent matki w chwilę po tym, jak oboje wrócili do domu. Znalazł chłopca w leżącego w łazience, gdy niewielki pożar trwał w pokoju. Policjanci podejrzewają, że chłopiec obudzony przez dym poszedł do łazienki. Ilość tlenku węgla, którą wcześniej przyswoił okazała się śmiertelna. Chłopiec nie przeżył reanimacji. 27-letnia matka chłopca i jej 25-letni konkubent zostali zatrzymani przez policję. Wyszli z domu na półtorej godziny, gdy dziecko spało. Poszli do sklepu, prawdopodobnie po alkohol. Na razie nie zostali przesłuchani, bo znajdowali się pod wpływem alkoholu. Mogą usłyszeć zarzuty niedopełnienia obowiązku opieki nad dzieckiem. Wówczas groziłoby im do pięciu lat więzienia.
Trzy ofiary ognia w Częstochowie To nie jedyny tragiczny w skutkach pożar ubiegłej nocy. W Częstochowie trzech mężczyzn zginęło, gdy ogień wybuchł w mieszkaniu na ostatnim piętrze dwupiętrowego budynku. Mieszkanie spłonęło doszczętnie, wraz z drzwiami, oknami, stropem i całym wyposażeniem. Ogień objął również część dachu.- Pożar był stosunkowo niewielki, objął 15-metrowe mieszkanie i około 2 m. kw. dachu. Akcja gaśnicza była jednak bardzo trudna, trwała cztery godziny. Ze względu na zadymienie i wysoką temperaturę strażacy pracowali w aparatach ochronnych, trzeba też było użyć drabiny - relacjonował rzecznik straży pożarnej Jarosław Wojtasik. Ogień gasiło sześć jednostek straży pożarnej. Gdy strażacy dotarli na miejsce, płomienie wydostawały się już przez okna i objęły część dachu. Jednego z lokatorów sąsiednich mieszkań trzeba były wyprowadzić z domu po drabinie. Wewnątrz płonącego lokalu strażacy znaleźli zwęglone zwłoki trzech mężczyzn. Policja i strażacy wyjaśniają teraz przyczyny pożaru oraz ustalają tożsamość ofiar. ŁUD//kdj
TVN24.pl: Ulatniał się gaz - ewakuowano kilkadziesiąt osób NIESPOKOJNA NOC W MYSŁOWICACH 23:39, 24.01.2009 /PAP Ulatniał się gaz - ewakuowano kilkadziesiąt osób z powodu ulatniającego się gazu ewakuowano kilkadziesiąt osób.Chwile grozy przeżyli mieszkańcy jednej z ulic w Mysłowicach na Śląsku. Z powodu ulatniającego się gazu ewakuowano kilkadziesiąt osób. Na szczęście nikomu nic się nie stało.Wieczorem zaniepokojeni mieszkańcy jednego z domów jednorodzinnych przy ul. Wybickiego wezwali straż. - Okazało się, że w samym domu wszystko jest w porządku. Woń gazu była jednak wyczuwalna w okolicznych studzienkach. Na miejsce poza strażakami przyjechało też pogotowie gazowe - mówi Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej. Służby ratownicze podjęły decyzję o ewakuacji kilkudziesięciu mieszkańców z kilkunastu okolicznych domów. Trafili oni do pobliskiej szkoły. Kiedy gazownikom udało się odciąć dopływ gazu mieszkańcy mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów. Na razie nie wiadomo jeszcze co było przyczyną awarii. Niewykluczone jednak, że nastąpiło rozszczelnienie rurociągu. Naprawa awarii może potrwać nawet do poniedziałku. eko /el
GP24h.pl: (Radio Gdańsk) » Miasta » Bytów dodano: 27 grudnia 2008, 20:00
21 osób trzeba było ewakuować z marketu przy ulicy Wojska Polskiego w Bytowie po tym, jak wczesnym popołudniem personel sklepu zauważył pęknięcia na stropie obiektu. Akcja przebiegła sprawnie, nikomu nic się nie stało. Market został zamknięty. O tym czy nadaje się do dalszej eksploatacji zdecyduje nadzór budowlany.
Dziennik : Strażacy dogaszają pożar w Zabrzu. Spaliło się wielkie centrum handlowe
piątek 26 grudnia 2008 07:56
Aż 10 tysięcy metrów kwadratowych zajął ogień, który w nocy wybuchł w centrum handlowym M1 w Zabrzu na Śląsku. Do akcji ruszyło 40 wozów straży pożarnej. W końcu udało się opanować szalejące płomienie. Teraz strażacy już tylko dogaszają ogień. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Strażaków o pożarze w wielkim centrum handlowym w Zabrzu zaalarmowały czujniki zamontowane w tym obiekcie. Były one podłączone do systemu ostrzegania straży pożarnej. Do akcji wezwano posiłki z kilkunastu okolicznych miast. Strażacy opanowali ogień około godz. 4.30, a po godz. 6.00 świeże zastępy ich zmienników rozpoczęły dogaszanie wewnątrz obiektu. Ta faza akcji może potrwać nawet kilkanaście godzin. Pożar objął łącznie powierzchnię ok. 10-12 tys. m kw. - w północnej części centrum M1 zajmowanej m.in. przez dwa duże sklepy budowlano-wyposażeniowe. Znajdowały się tam m.in. materiały i produkty łatwopalne - sztuczne choinki, farby, lakiery i fajerwerki.
"Gdy obejmował je ogień, niektóre wybuchały. Płomienie sięgały momentami na kilkanaście metrów. Panowały wysoka temperatura i silne zadymienie. Strażacy od początku akcji musieli pracować w maskach i aparatach ochrony dróg oddechowych. Dodatkowo wiatr od początku spychał ogień na resztę centrum handlowego" - relacjonował rzecznik śląskich strażaków starszy brygadier Jarosław mówił Wojtasik.
Walka z ogniem była bardzo trudna, bo trzeba było również bronić reszty centrum handlowego przed przedostaniem się tam płomieni. Wodę można było lać tylko od góry, dlatego potrzebne były specjalne wysięgniki. Budynek jest bardzo zniszczony. Już po kilkudziesięciu minutach pożaru, dach większej części płonącego fragmentu kompleksu zawalił się, a ściany pochyliły do środka. Bardzo długo nie można było wejść do środka. Brygadier Wojtasik podkreśla, że nie sposób na razie mówić o możliwych przyczynach pożaru czy prawdopodobnych stratach. Ich określaniem zajmą się specjaliści po zakończeniu akcji gaśniczej. Ogień zniszczył ok. 20 procent powierzchni obiektu. Andrzej Mężyński
Dziennik : Warszawa. Dym i ogień zagroziły dzieciom. Ewakuacja przedszkola po pożarze
poniedziałek 22 grudnia 2008 15:06
30 osób, w tym przestraszone dzieci i kilka przedszkolanek, musieli ewakuować strażacy z zadymionego budynku przedszkola. "Pożar wybuchł w przyległej do budynku kotłowni" - mówi starszy aspirant Grzegorz Trzeciak z warszawskiej Straży Pożarnej. Dym i ogień zagroziły dzieciom. Pożar wybuchł w przedszkolu na warszawskim Służewie. Dym i ogień zauważono około godz. 10. Przyczyną pożaru była awaria instalacji. W przyległej do przedszkola kotłowni spaliła się cześć materiałów łatwopalnych, które się tam znajdowały. W gaszeniu pożaru brały udział dwa zastępy straży pożarnej. W tym czasie dzieci i nauczyciele z przedszkola przy ul. Mozarta znajdowali się na placyku, w pobliżu przedszkola. Sytuacja została opanowana. Strażacy odcięli dopływ prądu i centralne ogrzewanie. Nikt nie został ranny. Personel skontaktował się z rodzicami dzieci, żeby wcześniej odebrali je z placówki.
Rzeczpospolita:Kalisz: 2,5 mln zł strat po pożarze młyna gaw 11-12-2008, ostatnia aktualizacja 11-12-2008 08:30
Na 2,5 mln zł oszacowano wstępnie straty po pożarze młyna, do jakiego doszło w nocy w Kaliszu. Jak poinformował oficer dyżurny wielkopolskich strażaków, w akcji dogaszania ognia bierze udział 11 zastępów i 35 strażaków. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana. Wiadomo już, że nie ma ofiar. Do groźnego pożaru doszło również w nocy w podpleszewskiej miejscowości Czołnochów, gdzie spalił się murowany parterowy dom. W ogniu zginęła jego 75-letnia właścicielka - poinformował dyżurny.
Głos Szczeciński / gs24.pl: Szczecin: znalaziono bombę. Mieszkańcy ewakuowani 5 grudnia 2008, 16:03
Dziś rano w Szczecinie przy ulicy Wkrzańskiej znaleziono półtonową bombę lotniczą. Mieszkańcy okolicznych domów zostali ewakuowani. Znaleziona bomba lotnicza z czasów II wojny ważyła około pół tony. Według saperów miała 250 kg ładunku wybuchowego. W okolicy kilkuset metrów od groźnego znaleziska znajdowały się domy jednorodzinne, dlatego ich mieszkańcy zostali ewakuowani. Bomba została wyciągnięta i przy pomocy dźwigu umieszczona na samochodzie saperów. Została wywieziona została na poligon w Drawsku Pomorskim, gdzie będzie zdetonowana. Cała akcja trwała około dwóch godzin.
gk24.pl: W Szczecinku wybuchły trzy pożary w ciągu jednej nocy 1 grudnia 2008, 12:30
Seria tajemniczych pożarów w nocy z niedzieli na poniedziałek postawiła na nogi całą szczecinecką straż pożarną. Pożary wybuchły w ciągu zaledwie półtorej godziny w promieniu 200 metrów w centrum Szczecinka. Jako pierwszy tuż przed północą stanął w płomieniach budynek gospodarczy przy ulicy Junackiej. Stary, zbudowany z czerwonej cegły i tzw. muru pruskiego, palił się jak pochodnia. trażacy mieli niewiele do ratowania, starali się, aby ogień nie przerzucił się na sąsiednie budowle. Akcja tu się jeszcze nie skończyła, a po niespełna godzinie musieli jechać do pobliskiej kamienicy przy Bohaterów Warszawy. Tu na klatce schodowej paliły się śmieci. Zagrożenia wielkiego dla lokatorów nie było, ewakuowano tylko na krótko dwie osoby. Ogień ratownicy ugasili w zarodku i przewietrzyli dom. Po niespełna półgodzinie musieli jechać do kolejnego pożaru. Tym razem palił się pokoik w sąsiedniej kamienicy przy Ogrodowej. Tu zagrożenie było już poważne, zajął się drewniany strop, trzeba było czym prędzej wyprowadzić z budynku 22 osoby. Kilka godzin spędziły na komendzie policji, u bliskich lub na dworze. Sprawa jest zagadkowa, bo trudno za przypadek uznać trzy pożary w tak krótkim odstępie czasu w niezbyt od siebie oddalonych nieruchomościach. Czy w Szczecinku grasował podpalacz? Jak nam powiedział Piotr Honc, naczelnik policji kryminalnej w Szczecinku, biegły z zakresu pożarnictwa wstępnie wykluczył podpalenie. - Na chwilę obecną bierzemy pod uwagę zaprószenie ognia - mówi policjant.
RMF.fm: Pożar domu: Ewakuowano 32 osoby Poniedziałek, 1 grudnia (07:42)
z płonącego domu wielorodzinnego w Łomży (Podlaskie) strażacy ewakuowali 32 osoby. Czworo najbardziej poszkodowanych trafiło do szpitala. Przyczyna pożaru, który w niedzielę po południu wybuchł na poddaszu tego budynku, nie jest na razie znana. Jak poinformował rzecznik prasowy podlaskich strażaków Marcin Janowski, w budynku jest osiem mieszkań. Obiekt jest murowany, ale ma drewniane stropy. Z mieszkania, w którym zaczął się pożar, strażacy wynieśli dwóch mężczyzn, jedną kobietę ewakuowali z dachu budynku. Trwa dogaszanie, straty materialne ani stan osób najbardziej poszkodowanych nie są jeszcze znane. Służby komunalne zajęły się zapewnieniem noclegu ewakuowanym rodzinom. Z powodu ciemności trudno jest ocenić, które mieszkania będą nadawały się do użytku. W budynku nie ma prądu, część pomieszczeń została zalana wodą w czasie gaszenia pożaru.
Gazeta Wyborcza: Pożar kamienicy w Poznaniu: 6 osób w szpitalu Nadesłał Gajtas1,mm/Alert24 008-11-24, ostatnia aktualizacja 2008-11-25 09:45
"Na ul. Głogowskiej doszło do groźnego pożaru mieszkania w kamienicy. Kilka osób zostało odwiezionych do szpitala" - informuje internauta Gajtas1. - Pożar wybuchł po godzinie 18.00 - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik poznańskiej policji. Spaliło się wyposażenie jednego z pokojów. Trójka lokatorów, lekko podtrutych dymem, trafiła do szpitala, w tym 12-letnia dziewczynka. Oprócz nich do szpitala na obserwację trafiła trójka innych mieszkańców kamienicy. Po badaniach wypuszczono ich do domu. trażacy z sześciu jednostek szybko opanowali sytuację. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. Straty szacuje się na 50 tysięcy złotych.
Dziennik.pl: Policja szukała bomby. Ewakuacja wszystkich dworców w Katowicach czwartek 20 listopada 2008 19:56
Radiowozy obstawiały wszystkie dworce. Strażacy przeszukiwali perony. Ewakuowano pasażerów. Policja dostała informację o podłożeniu bomby na dworcu - podaje gazeta.pl. Informator nie powiedział, o który dworzec w Katowicach chodzi, więc ewakuowano wszystkie - PKP i PKS. "Ze względu na awarię techniczną, tworzącą zagrożenie dla życia i zdrowia, proszę opuścić dworzec" - usłyszeli tylko pasażerowie na Dworcu Głównym w Katowicach. Ewakuowano wszystkich pasażerów. Od godziny 17.15 już nikt nie może wejść do środka. Katowicka policja zmobilizowała wszystkie siły. Patrole skierowano na dworce. Sprawdzają zarówno autobusowe, jak i kolejowe. O godzinie 17 dostaliśmy informację o podłożeniu bomby na dworcu. Niestety, informator nie podał, na którym. Postanowiliśmy dla bezpieczeństwa pasażerów ewakuować wszystkie dworce PKP i PKS w Katowicach" - wyjaśnia Jacek Pytel z katowickiej policji. Około godziny 20 policja zakończyła poszukiwanie bomby. Nie znaleziono żadnego ładunku. Dowcipnisiowi, który zaalarmował policję, grozi pięć lat więzienia. mn gazeta.pl
Witrtualna Polska : 150 osób ewakuowanych z płonącego klubu PAP | dodane 2008-11-20 (12:45)
Około 150 osób zostało ewakuowanych w związku z pożarem w jednym z klubów muzycznych we Wrocławiu. Powodem ewakuacji było duże zadymienie, w pożarze nikt nie ucierpiał. Pożar wybuchł na zapleczu lokalu przy ul. Grabiszyńskiej. Jak powiedział dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, ogień został szybko ugaszony, ale z powodu gęstego zadymienia trzeba było ewakuować osoby, które przebywały w budynku. Na miejscu trwa dogaszanie ognia. Z utrudnieniami w ruchu muszą liczyć się kierowcy poruszający się ul. Grabiszyńską. (meg)
Witrtualna Polska : Ponad 300 osób ewakuowanych po alarmie bombowym
PAP | dodane 2008-11-19 (19:15)
Śląska policja poszukuje sprawcy alarmu bombowego, którego anonimowe zgłoszenie o podłożonej bombie spowodowało w Chorzowie ewakuację ok. 130 pacjentów Szpitala im. dr. J. Rostka oraz ok. 200 osób z gmachu miejscowego sądu. Jak poinformował młodszy aspirant Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji, policja szybko sprawdziła budynki - nie znajdując bomby. Podczas ewakuacji zasłabła jedna z pacjentek szpitala. Sprawcy, gdy zostanie schwytany, może grozić m.in. zarzut utrudniania czynności urzędowych sądu, za co grozi do pięciu lat więzienia. Alarm bombowy wywołał przedpołudniowy telefon anonimowego mężczyzny, który poinformował strażaków, że "na Rostka jest bomba". Ponieważ w Chorzowie imię doktora Józefa Rostka nosi zarówno jeden ze szpitali, jak też ulica, przy której znajduje się sąd rejonowy, ewakuowano siedziby obu tych instytucji. Ewakuację lżej rannych pacjentów do pobliskiego technikum przeprowadzono m.in. z wykorzystaniem taksówek i przy pomocy strażaków. Kilkunastu chorych w poważnym stanie przewieziono karetkami do pobliskiego szpitala - przy ul. Strzelców Bytomskich. Jedna z chorych w trakcie przenosin zasłabła. Po wykluczeniu zamachu, większość pacjentów wróciła do szpitala. Sprawca, którego zatrzymanie zdaniem policji ma być kwestią czasu, oprócz sankcji karnych zostanie najpewniej obciążony kosztami całej akcji. Poszkodowani mogą też w takich wypadkach domagać się odszkodowań w procesach cywilnych. (meg)
TVN24.pl: Ewakuacja w centrum Warszawy. POŻAR W BIUROWCU ATRIUM 21:45, 14.11.2008 /PAP, Kontakt TVN24 Lester24 Około sto osób ewakuowano z biurowca Atrium w Warszawie przy alei Jana Pawła II. Powodem był pożar, który gasiło siedem jednostek straży. Film z akcji dostaliśmy od naszego internauty. Jak poinformował mł. brygadier Dariusz Szewczyk, w budynku zapaliła się instalacja. Zadymienia wewnątrz nie było, ponieważ dym odprowadzany był kanałem wentylacyjnym na zewnątrz. Akcja gaśnicza została już zakończona. tka/tr
TVN24.pl: 6 osób ewakuowano z palącej się kamienicy.POŻAR KAMIENICY W SOSNOWCU 01:11, 13.11.2008 /tvn24.pl, KONTAKT24 internauta Tomasz
Jedna osoba w stanie ciężkim trafiła do szpitala po tym, jak w jednej z kamienic w Sosnowcu wybuchł pożar. Sytuacja była o tyle groźna, że ogień odciął mieszkańcom drogę ucieczki. Informację o pożarze otrzymaliśmy na platformę Kontakt TVN24 od internauty Tomasza. Jak relacjonuje świadek pożaru, mieszkańcy czekali na strażaków w oknach mieszkań, bo ogień i dym odciął im drogę ucieczki. Ogień strawił mieszkanie i klatkę schodową. Do pożaru doszło kilka minut przed godziną 19.00, w jednej z kamienic przy ulicy Staszica. Na miejscu zjawili się strażacy z Sosnowca, Mysłowic i Katowic. ak informuje straż pożarna, z budynku ewakuowano 6 osób, jedna z nich w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej. tka/el
Głos Szczeciński: Stara Dąbrowa > Pożar stodoły, ewakuacja świń 2008-11-12 16:57 Całą noc stargardzcy strażacy zmagali się z ogniem, który strawił stodołę w Starej Dąbrowie. To już trzecia podpalona stodoła w powiecie w ciągu ostatnich czterech dni.W nocy z soboty na niedzielę paliła się stodoła w Kunowie, w następną noc w Strzyżnie, a we wtorek wieczorem wybuchł pożar w stodole w Starej Dąbrowie. Straż przyjęła zgłoszenie po godzinie 19, na miejscu przez 11 godzin działało 29 strażaków. Ogień rozprzestrzenił się na 200 m kw. Stodoły nie udało się uratować, spłonęło też 30 ton słomy i siana. Z sąsiedniego budynku ewakuowano 30 świń. Straty sięgnęły 100 000 zł. Policja szuka podpalacza. W akcji gaśniczej brało udział sześć jednostek: 2 ze Stargardu,1 ze Starej Dąbrowy, 1 z Parlina i 2 z Żarowa.ech
TVN24.pl: Ilu Polaków zginęło w Drammen? 11:57, 10.11.2008
NIEJASNOŚCI WOKÓŁ POŻARU W NORWEGII Ilu Polaków zginęło w Drammen? Trwa ustalanie przyczyn pożaru w Drammen
W norweskim Drammen rozpoczęto przeszukiwanie pogorzeliska domu, w którym zginęła dwójka Polaków. W akcji udział biorą technicy kryminalistyczni z Oslo oraz policja. Głównym celem jest poszukiwanie ciał ofiar sobotniego pożaru. Pożar trzypiętrowego, drewnianego budynku rozpoczął się w niedzielę około godz. 5 rano. Zginęło w nim dwóch polskich robotników, a dwóch zostało rannych. Trzynaście osób zostało bezpiecznie ewakuowanych.
"Jak zobaczyłem, to zamarłem"
- Dom jak każdy norweski budynek, drewniany. Stał na uboczu przy samej stacji pociągów. Na ostatniej mojej wyprawie wędkarskiej byłem kilkakrotnie w tym domu. Zawsze był tam porządek i spokój. Wczoraj, kiedy zobaczyłem w waszej stacji to, co się tam działo to zamarłem. Czekam na wiadomość z Norwegii, co Polakami tam mieszkającymi, wśród nich byli moi znajomi. Niech Bóg ma ich w swojej opiece - napisał jeden z naszych internautów.
Telefony zarejestrowało 30 osób
Nie jest do końca jasne, ile osób przebywało w budynku w chwili pojawienia się ognia. Oficjalnie w domu zameldowanych było tylko czterech mieszkańców. Tymczasem policja stwierdziła, np. że 30 różnych osób zarejestrowało swoje telefony komórkowe pod tym adresem. Przeszukiwanie spalonego budynku nie było wcześniej możliwe z powodu groźby zawalenia się pozostałej konstrukcji budynku oraz wysokiej temperatury pogorzeliska. Więcej Polaków mogło zginąć w Norwegii Norweska straż pożarna nie wyklucza, że ofiar pożaru w miejscowości...
Niejasna liczba ofiar
W niedzielę po południu udało się wydobyć z budynku i przetransportować do Oslo ciało jednej z ofiar. Policja zapowiada wydobycie w poniedziałek ciała drugiej ofiary. Władze obawiają się, że w pożarze mogło zginąć jeszcze pięć osób. Osoby te uznawane są za zaginione, nie ma z nimi żadnego kontaktu. W związku z tym norweskie media już określają tragedię w Drammen jako najtragiczniejszy pożar w kraju od 20 lat.
Polacy pod dobrą opieką
Polacy, którzy uratowali się z pożaru budynku trafiły pod opiekę lokalnych władz. W Drammen działa grupa kryzysowa, w skład której wchodzą przedstawiciele ambasady RP, Kościoła katolickiego oraz władz samorządowych. Własne śledztwo na temat przyczyn i przebiegu katastrofy prowadzi Państwowy Urząd Bezpieczeństwa Społecznego oraz Gotowości (DSB). Zależy im przede wszystkim na sprawdzeniu czy budynek w ogóle nadawał się do zamieszkania oraz ustaleniu dlaczego straż pożarną zawiadomiono zbyt późno - gdy strażacy w ciągu 3-4 minut przybyli na miejsce, wszystkie piętra budynku już płonęły i udało im się dotrzeć tylko do pierwszego piętra. kj/el
Interia: Pożar kamienicy w Łodzi. Są poszkodowani
Niedziela, 26 października (07:10)
Cztery osoby, w tym troje dzieci, ucierpiały w wyniku pożaru 3-piętrowej kamienicy w Łodzi - poinformował w niedzielę rano dyżurny oficer łódzkich strażaków. Ogień zauważono ok. godz. 1.00 w nocy. Paliło się pomieszczenie gospodarcze na trzecim piętrze. Przechowywano w nim m.in. stare meble. Ewakuowano 10 osób. Cztery z nich, w tym troje dzieci z podejrzeniem podtrucia tlenkiem węgla trafiło do szpitala. Według strażaków, prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. źródło informacji: PAP
17:03, 21.10.2008 /Kontakt 24, TVN24, PAP
Hala w płomieniach DUŻY POŻAR NA ŚLĄSKU internauta Krzysztof
Wielki dym i płomienie "pod niebo" - w Gliwicach płonie dach potężnej hali, gdzie produkowane są konstrukcje stalowe. Sytuacja wygląda groźnie, jednak nikomu nic się nie stało. Informację otrzymaliśmy na platformę Kontakt TVN24. Ogromna hala o powierzchni 12 tys. metrów kwadratowych i wysokości 15 m miała drewniany dach, kryty papą. Spłonęło w sumie ok. 240 m kwadratowych pokrycia. Wszyscy pracownicy zostali ewakuowani. W akcji brało udział 15 zastępów straży pożarnej z Gliwic, Katowic, Zabrza i Rudy Śląskiej. - Sytuacja jest już opanowana. Ogień pojawił się podczas prac ociepleniowych, prowadzonych w małym pomieszczeniu w starej części hali – powiedziała Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej. kj/iga
http://www.alert24.pl
Ewakuacja Terminala 2 na Okęciu - alarm był fałszywy Damian am/Alert24 008-10-13, ostatnia aktualizacja 2008-10-13 18:03 Lotnisko Okęcie ewakuowano ok. godz. 12. Powodem był pozostawiony bez opieki bagaż Pasażerowie znaleźli na terenie Terminala 2 w Warszawie pozostawiony bez opieki bagaż. Powiadomili obsługę naziemną lotniska, a ta wezwała na miejsce policję, która zarządziła ewakuację pasażerów i pracowników lotniska. Z powodu ewakuacji samoloty mają kilkugodzinne opóźnienia Okazało się, że alarm o podłożeniu bomby był fałszywy Terminal ewakuowano ok. godz. 11. Straż Ochrony Lotniska wyprosiła wszystkich pasażerów i pracowników na zewnątrz budynku. - Ewakuowano również Terminal Przylotowy, a później także Terminal 1 - pisze na Alert24 internauta Okęcie. - Wszystkie samoloty, które stały przy rękawach zostały od nich odłączone, co wskazywało na poważne zagrożenie. Osoby znajdujące się w strefie tranzytowej zostały skierowane w jedno miejsce, najdalej od miejsca zagrożenia. Wielu pasażerów zostało ewakuowanych do autobusów lotniskowych, w których oczekiwali na koniec alarmu - dodaje internauta. Wokół lotniska szybko zaczęły tworzyć się korki z powodu zablokowanych dróg w okolicy. - Policja kazała wszystkim właścicielom aut zaparkowanym w pobliżu lotniska usunąć wszystkie pojazdy. Zamknięto drogi dojazdowe do Terminala 2 - pisze na Alert24 Jakub. - Bagaż znaleziono w jednej z restauracji na hali przylotów. Na miejscu pracują wszystkie niezbędne służby ratownicze - mówi Dorota Tietz z zespołu prasowego stołecznej policji . - Pirotechnicy którzy przyjechali na miejsce zabezpieczyli bagaż i sprawdzają, czy stanowi on zagrożenie - dodaje policjantka. Działania policji spowodowały duże opóźnienia samolotów, które miały wylecieć z Warszawy . Ewakuowani pasażerowie już trzy godziny czekają na informacje czy zaplanowane na dzisiaj loty w ogóle się odbędą. Są zdezorientowani i zdenerwowani brakiem jakichkolwiek informacji. - Miałem być dzisiaj w pracy w Dublinie o 18 i nie pójdę. Nikt nic nie wie. Mamy czekać i nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa. Straż graniczna nie udziela żadnych informacji - mówi jeden z pasażerów. O godz. 15 pirotechnicy zakończyli działania. Alarm o podłożeniu bomby okazał się fałszywy. - Zakończyliśmy sprawdzenie pirotechniczne. To był fałszywy alarm - mówi "Gazecie" nadkom. Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
http://www.epiotrkow.pl/news/ : Piotrków: Ewakuacja budynku Sądu Okręgowego Piątek, 10 października 2008 420
Kilkaset osób ewakuowanych, wstrzymany ruch w centrum miasta. Alarm bombowy przerwał dziś pracę piotrkowskiego Sądu Okręgowego na około 2,5 godziny. Policja sprawdziła gmach przy ul. Słowackiego 5, gdzie na szczęście żadnej bomby nie było. Alarm okazał się fałszywy. - Prezes Sądu podjął decyzję o ewakuacji po otrzymaniu anonimowego zgłoszenia - poinformował Włodzimierz Kaźmierczak dyżurny operacyjny z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Podobne telefoniczne zgłoszenie otrzymała policja. - Na miejsce przybyli saperzy, straż pożarna i inne służby miejskie - mówi Małgorzata Para z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie. Z ruchu wyłączono ulice: Słowackiego (od pl. Kościuszki do ul. Sienkiewicza oraz ul. Toruńską i Stronczyńskiego). Policja ustala kto jest autorem telefonu z informacją o podłożeniu ładunku.
http://www.air-europa.pl/:
Ewakuacja na Okęciu 008-10-02 22:31:28 We wtorek służby lotniskowe ewakuowały podróżnych z lotniska Okęcie. Przyczyną były dwa porzucone bagaże.
http://www.nto.pl/ Opole > Ewakuacja w domu studenckim Kmicic 1 października 2008 - 17:08 Studenci uniwersytetu mieszkający w Kmicicu środowy poranek spędzili na dworze. O 5.00 ewakuowano ich z pokoi. Przyczyną przymusowej pobudki było wciśnięcie guzika przeciwpożarowego przez jednego z mieszkańców akademika. - Strażacki wóz bojowy zjawił się natychmiast. Ewakuowano wszystkich – mówi Zbigniew Budziszewski, koordynator domów studenckich. Dlaczego ktoś uruchomił alarm? – Uważam, że to czyjaś złośliwość albo głupota. Nie dość, że studneci cały ranek stali w deszczu, to strażacy zmarnowali czas – mówi Budziszewski. To nie pierwszy fałszywy alarm pożarowy w kampusie UO. W zeszłym roku ewakuowano studentów Niechcica. Student piątego roku politologii dla żartu nacisnął również przycisk przewciwpożarowy. – Miał sprawę w sądzie grodzkim i zapłacił grzywnę – mówi Budziszewski. Drugi alarm miał miejce na początku 2008 roku. Niegroźny pożar wybuchł wtedy w jednym z laboratoriów. Anna Grudzka
http://wiadomosci.wp.pl/: Ewakuacja uczniów ze szkolnej dyskoteki w Kielcach A A A IAR | dodane 2008-09-29 (23:50)
W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 12 w Kielcach ewakuowano 115 uczniów bawiących się na szkolnej dyskotece. 10 osób trafiło do szpitala. Przyczyną było najprawdopodobniej rozpylenie gazu. Dzieci zostały wyprowadzone z budynku jeszcze przed przybyciem strażaków. Lekarz dyżurny izby przyjęć szpitala dziecięcego w Kielcach, gdzie przewieziono poszkodowanych uczniów, poinformował, że dzieci miały nudności, wymioty i pieczenie w gardle. Po zbadaniu dziewięcioro z nich odesłano do domów. Na obserwacji pozostała jedna dziewczynka. (ls)
http://www.tvn24.pl/ Niewybuch i ewakuacja przedszkola 10:26, 09.09.2008 /TVN24, PAP WYPROWADZONO 50 DZIECI 50 przedszkolaków ewakuowano z wrocławskiego przedszkola po tym, jak jeden z pracowników znalazł w pobliżu budynku niewybuch z czasów II wojny światowej. Na miejsce wezwano saperów. Niewybuch to granat moździerzowy z czasów II wojny światowej. Odkrył go jeden z pracowników przedszkola. Został już wywieziony. - Przed godz. 10 dostaliśmy telefon, że przy przedszkolu odkryto niewypał. Teren został zabezpieczony, a na miejsce wezwano saperów - mówi w TVN24 Magdalena Kruaze z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Z powodu niewybuchu funkcjonariusze ewakuowali z przedszkola ok. 50 dzieci i 6 pracowników placówki. Przedszkolaki pod opieką wychowawców na czas akcji poszły na wycieczkę. maki/tr